Jestem dość pewny, że era udzielania rad dobiegła końca, a to mówi ktoś, kto zdobył popularność na Twitterze dzięki udzielaniu porad. Nie że to nie jest wartościowe, po prostu nie jest już tak interesujące. Tylko tyle lekcji można przekazać, zanim zdasz sobie sprawę, że w zasadzie powtarzasz te same kilka zasad tydzień po tygodniu. To również dlatego boty przyciągają się do tego typu treści. Ich odpowiedzi generowane przez AI są zawsze leniwym remiksem tego, co opublikowałeś, ale fakt, że treść mogła być w ogóle przerobiona, jest oznaką, że informacje nie są już przewagą. Nazwa gry teraz to po prostu lore. Więcej postów, które zaczynają się od "Ja" zamiast "ty". Mniej kazania, więcej dzielenia się spontanicznymi doświadczeniami życiowymi. Jeśli zamierzasz przekazać jakąś lekcję, mniej energii "zrób to" i więcej "zinterpretuj tę anegdotę, jak chcesz, i wyciągnij z niej wszelkie wnioski, jakie chcesz." Nie widzisz siebie już jako "twórcy treści", a zamiast tego po prostu rozmawiaj z timeline'em, jakbyś spędzał czas z przyjacielem twarzą w twarz w prawdziwym życiu. Pokaż osobowość, bądź sobą, bez żadnego planu poza dobrą zabawą. Pozwól ludziom korzystać z energii otaczającej to, jak się prezentujesz, a nie poprzez nakazowe polecenia.