Pamiętam, jak oglądałem Scotta Adamsa w programie Charliego Rose'a w 1999 roku. To był pierwszy raz, kiedy myślę, że zobaczyłem tego rysownika, którego tak bardzo lubiłem czytać. Dilbert upewnił się, że nigdy nie trafię do biura. Dilbert dał mi pewnego rodzaju mandat do bycia wolnym. Dziękuję, Scott, spoczywaj w pokoju.