Chciałbym zobaczyć, jak ktoś próbuje zakłócić nabożeństwo w kościele baptystów w północno-wschodniej Georgii. Nie przeszliby nawet przez wiatrołap. Piekło nie ma takiej furii jak baptysta, gdy kazanie nie kończy się przed południem, żebyśmy mogli wyprzedzić metodystów (wszyscy z nich idą do piekła) na obiad.